Wysoka Kopa

Jest 15 sierpnia 2016 r. Tego dnia chcemy dotrzeć na najwyższy szczyt Gór Izerskich, na który nie prowadzi szlak a jedynie udeptana ścieżka. Samochodem dojeżdżamy do Rozdroża Izerskiego, które znajduje się na drodze wojewódzkiej 358, kilkanaście kilometrów za „zakrętem śmierci” w Szklarskiej Porębie. Miejsce można łatwo dostrzec, gdyż po obu stronach drogi znajduje się ziemisty parking. Zatrzymujemy się tuż przy wejściu na szlak. Idziemy wzdłuż żółtych i zielonych znaków. Po niespełna 5 minutach szlaki się rozchodzą. My skręcamy w lewo i idziemy za zielonymi drogowskazami. Szlak powoli pnie się ku górze, by po ok. kilometrze skręcić w prawo do lasu. Od tego momentu idziemy wzdłuż wyschniętego koryta strumienia a sama droga pnie się dosyć ostro do góry. Po pokonaniu tego wejścia, szlak się wypłaszcza i trawersujemy sobie to zbocze. Po godzinie czasu docieramy do głównego czerwonego szlaku, w który rozchodzi się szlak niebieski i zielony. Gdybyśmy zdecydowali się iść czerwonym szlakiem w stronę Szklarskiej Poręby, to po ok. 1 godzinie wędrówki dotarli byśmy do schroniska Wysoki Kamień. My niestety idziemy w odwrotnym kierunku wzdłuż czerwonych, niebieskich i zielonych znaków. Po dotarciu w pobliże Kopalni Kwarcu Stanisław, szukamy znaków ze szlakiem. Okazuje się, że musimy kierować się w kierunku południowym, do drogi. Tam odnajdujemy szlaki. Schodzimy tą drogą ok. 10, może 15 minut, bo zastanawiamy się ciągle czy dobrze idziemy, ale tak nas prowadzą znaki. Po przejściu około kilometra od miejsca w którym poraz pierwszy widzimy kopalnię, szlak czerwony skręca w prawo do lasu. Idziemy tędy. jednakże podłoże jest mocno nasiąknięte wodą i wędrówka nie jest w cale taka przyjemna. Gdy wychodzimy z lasu, okazuje się, że jesteśmy na drodze, która wiedzie do kopalni. Gdybyśmy wcześniej o tym wiedzieli, to nie trzymalibyśmy się szlaku, który nadrabia drogi, tylko skierowalibyśmy się w kierunku kopalni i moglibyśmy prawie, że płaską drogą dotrzeć do tego samego miejsca. Nic jednak na to nie poradzimy i idziemy dalej szutrową drogą. Dochodzimy do wiaty turystycznej, na której ktoś napisał KOPA i zaznaczył strzałką w którym kierunku iść. Ścieżka biegnie z tyłu wiaty. Tutaj już spacerkiem dochodzimy na szczyt. Prócz kopca z kamieni i tabliczki z nazwą szczytu, nie ma tutaj nic. Jest on pusty. Jedynie co słyszy to wiejący wiatr. Z tego miejsca widać ładną panoramę Karkonoszy. Po naszym „rytuale” wracamy na szlak i dalej idziemy szlakiem czerwonym. Wędrujemy, wędrujemy aż dochodzimy do punktu widokowego, z którego można podziwiać panoramę w kierunku Świeradowa Zdroju. Tutaj sobie odpoczywamy. Po półgodzinnym odpoczynku idziemy w dalszym ciągu czerwonym szlakiem. Dochodzimy do rozwidlenia, gdzie my skręcamy w prawo i od tej pory idziemy cały czas żółtym szlakiem, aż dochodzimy do miejsca rozpoczęcia naszej wycieczki. Później droga nam już się dłużyła i czuliśmy zmęczenie. Na szlaku tym można było spotkać kilku rowerzystów, ponieważ droga szutrowa nadawała się na takie wycieczki bardzo dobrze. Szczerze mówiąc, przyjechałbym tutaj jeszcze raz i zabrałbym ze sobą rower. W ten oto sposób zrobiliśmy pętlę w Górach Izerskich i wróciliśmy do swojego pokoju, tym razem już w Karpaczu.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *