Wiedeń

Pomysł na wyjazd na wycieczkę do stolicy innego kraju zrodził się ponad rok wcześniej. Wspólnie ze znajomymi mieliśmy szerokie plany co do takiego wyjazdu, jednak jak to zwykle bywa na samym pomyśle się zakończyło. Inaczej było w 2016 roku, kiedy to padał pomysł i już ruszała cała maszyneria. Planowanie wolnego, fundusze, wybór celu i inne tego typu logistyczne sprawy. Z kilku stolic jakie były w planach, wybraliśmy Wiedeń. Z jednej strony z powodu tego, że był to już późny okres (wyjazd pod koniec września) a z drugiej strony inne okoliczności, na które nie do końca mamy wpływ. Jednym z argumentów, który przeważył nad Wiedniem, był fakt, iż jeden ze znajomych posiada tam kuzynkę, która nas miała ugościć. Spowodowało to znaczne oszczędności w portfelu 😉 za co serdecznie Agnieszka dziękujemy.

Wyjazd był zaplanowany na 24 września. Trasa według google maps wskazywała, że czas przejazdu to 4 godziny. To i tak krócej, aniżeli do Poznania z Katowic (hehe). Trasa do Wiednia jest prosta i nieskomplikowana. Po drodze zatrzymujemy się oczywiście na jakieś przerwy stąd do Wiednia docieramy po ok. 5,5 h drogi. Jedziemy na spokojnie i nigdzie nam się nie śpieszy. Do Agnieszki docieramy w porze prawie śniadaniowej. Częstuje nas jajecznicą, co wszystkim odpowiada. Krótki instruktarz poruszania się po mieście komunikacją publiczną. Jak się okazuje, miasto to jest bardzo proste komunikacyjnie. Metro nie sprawia żadnych problemów i podróżujemy wyłącznie tym środkiem komunikacji. Zawozi nas wszędzie gdzie chcemy. Kupujemy bilet 48-ośmio godzinny za 13,30 € i możemy podróżować ile chcemy. Co ważniejsze, bilet uprawnia nas do podróżowania autobusami, tramwajami i samym metrem co u nas jest nie do pomyślenia. Linie metra są oznaczone kolorami co sprawia, że cała sieć jest jeszcze lepiej czytelna. Trzeba przyznać, że Darki miały problem ze zlokalizowaniem swojej pozycji ;-), jednakże nam to nie sprawiało żadnego problemu.

Pierwszego dnia mieliśmy założone zwiedzanie większej części miasta, ponieważ w niedzielę musieliśmy już wracać. Stąd też nie marnujemy zbytnio czasu i o godzinie 11.00 wyruszamy na zwiedzanie. Linią U6 dotarliśmy do stacji Westbahnhof, gdzie przesiedliśmy się na linię U3 i wysiedliśmy na Stephansplatz, z którego przeszliśmy się na Karlsplatz. Stąd zaczęliśmy zwiedzanie Wiednia. Kolejno zwiedzaliśmy okolice Kościóła św. Karola Boremeusza, gdzie dalej przechodząc obok Ambasady Francji doszliśmy do parku z pomnikiem poświęconym Czerwonej Armii (Heldendenkmal der Roten Armee). W tym miejscu „zakręciliśmy się” trochę i nie poszliśmy dalej by zobaczyć Belveder. Zatoczyliśmy koło i wróciliśmy w okolice Karlplatz, przechodząc jednocześnie obok Kunstlerhaus Wien. Dalej udaliśmy się zobaczyć Gmach Secesji, Maria Theresien Platz, Museums Quartier, Hofburg. Wychodząc z Hofburg-a wchodzimy do Starego Miasta. Małymi uliczkami podążamy pod ratusz, przy którym rozbity stoi cyrk. Dalej idziemy pod parlament austriacki (izba niższa Nationalrat oraz izba wyższa Bundesrat). Stąd wracamy prosto pod ratusz, gdzie przechodząc obok niego, napotykamy dziewczyny reklamujące chyba rozbity nieopodal cyrk. Tak na marginesie, były ubrane w ciekawe stroje. Z dwiema udało mi się zrobić zdjęcie, choć wypatrzyła te dziewczyny Ania. Następny nasz cel to Kościół Wotywny, spod którego wkraczamy w ścisłe centrum Wiednia by zobaczyć Kościół św. Sztefana. Na jednej z uliczek zatrzymujemy się na piwko, gdyż nie napić się austriackiego piwa, to grzech. Piwko musi być. Powoli zaczyna się ściemniać. Odnajdujemy dom Mozarta i gdy już robi się coraz ciemniej, wsiadamy do metra i wracamy do domu. Dzień udany, zwiedziliśmy wiele miejsc co nas cieszy i plan został zrealizowany.

 

Następnego dnia już nie mamy za wiele czasu. Wyruszamy rano i pierwszy na cel obieramy Pałac Schönbrunn. Pałac jest rozległy i zajmuje nam sporo czasu jego oglądanie. Wchodzimy również na wzgórze, które znajduje się na tyłach pałacu a z którego rozpościera się panorama Wiednia. Po tym zabytku idziemy do stacji metra i kierujemy się ku domowi Hundertwassera. Po tym krótka przerwa na lody. Dalej jedziemy na drugą stronę Dunaju i lądujemy w dzielnicy Donaustadt w której znajduje się jedna z czterech światowych siedzib ONZ. Następnie przechodzimy przez cały park ONZ-tu i dochodzimy do wieży Donauturm. Wjeżdżamy na samą górą, z której również widoczna jest piękna panorama. Z jej szczytu organizowane są skoki na bange. Przed rampą do skoków stoi wielu śmiałków, chętnych doznać ekstremalnych przeżyć. Robi się, jak dla nas, już późna godzina. Jest ok. 14, dlatego też zbieramy się i metrem wracamy do Agnieszki. Jemy pyszny obiad i pakujemy się. Jeszcze przed wyjazdem z Wiednia, tankujemy na stacji benzynowej. Jak się okazuje paliwo w tej światowej stolicy jest tańsze, niż w naszym kraju, więc tankujemy do pełna. Po drodze jeszcze małe zakupy na drogę 😉 i jedziemy. Wracamy bez żadnych ekscesów i wieczorem jesteśmy już w domu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *