Karpacz 2017

Jest luty 2017 r. Postanowiliśmy wspólnie z Anią, że zimą pojedziemy do Karpacza. Dlaczego Karkonosze ? Było kilka powodów. Jednym z nich było to, że będąc latem ubiegłego roku na tej górze, po zejściu z niej dopadł mnie jakiś wirus. Spowodował on nasz wcześniejszy powrót do domu i moją absencję zawodową. Ponadto w tamtym czasie nie zrealizowaliśmy kilku swoich celów, związanych z górami. Drugim powodem była chęć pochodzenia po górach zimą. Oczywistym wyborem mogłoby się zdawać są Tatry, ale inne pasma również istnieją. Trzecim powodem była chęć ustrzelenia kilku fajnych fotek na Śnieżce przy wschodzącym bądź zachodzącym słońcu. Niestety pogoda nie dopisała (jak to na Śnieżce) i ten trzeci cel okazał się mało fortunny. Czwartym i chyba ostatnim powodem była chęć wypoczęcia. Karpacz wydawał się dobrym miejscem z uwagi na, wbrew pozorom, małą ilość turystów. Łącznie cztery te warunki spowodowały, że to właśnie Karpacz stanął na naszej liście celów. Pobyt niezbyt długi, bo tylko tygodniowy, pozwolił na naładowanie akumulatorów na jakiś czas. Pochodziliśmy po górach, mieście i okolicach. Dla chęci uzyskania dobrych zdjęć, zdecydowaliśmy się nawet na jeden nocleg w Domu Śląskim pod Śnieżką. Pomimo tego, nie udało się zrealizować celów fotograficznych, ale i tak parę (tak myślę) udanych zdjęć udało się przywieźć. (Mało tego wzięliśmy pokój z Tv, by obejrzeć mecz piłki nożnej naszej reprezentacji 😉 ). Generalnie mogło być lepiej, no ale pogoda „zagrała pierwsze skrzypce”. Jeszcze dodatkowo odwiedziliśmy Irish Pub w Karpaczu, gdzie był fajny klimat. Można była się napić irlandzkiego piwa i dobrze zjeść. Ania „wciągnęła” całkiem pokaźnego hamburgera ;-). Przez nasz cały pobyt (oprócz oczywiście noclegu w górach), nocowaliśmy w Królowej Karkonoszy. Miejsce o umiarkowanych cenach, w centrum miasta wraz z całkiem smacznym jedzeniem. Pokoje przytulne, łazienki czyste i dosyć duże. Miejsce mogę śmiało polecić. To był mój pierwszy wyjazd (jeszcze w dodatku zimą), gdzie próbowałem swoich bardziej zaawansowanych umiejętności fotograficznych zimą. Wielu zdjęć nie udałoby się zrobić, gdyby nie pomoc kolegi Roberta Wróbla. Dziękuję za użyczenie obiektywu i obdarzenie mnie tak dużym zaufaniem, co do tego sprzętu. Szczególne podziękowania kieruję na „Twoje ręce”. Pozdrawiam.

P.S. Nawiasem ujmując, udało mi się ustrzelić jedno chyba z moich najlepszych zdjęć w życiu. Ciekawe czy zgadniecie które to. Możecie pisać w komentarzach.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *